Jej, zostałam nominowana do Liebster Award przez Kei-chan! Bardzo dziękuję. <'3
Zasady tagu:
"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę” Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."
W moim przypadku pojawia się problem: wszystkie blogi, które czytam zostały już nominowane! Dosłownie wszystkie! Dlatego mam nadzieję, że nikt się nie pogniewa jeśli jedynie odpowiem na pytania i nikogo nie będę nominować.
Odpowiedzi na pytania:
1. Jeśli nie k-pop to jaki rodzaj muzyki?
Rock, rock progresywny, indie rock... W sumie słucham wszystkiego.
2. Jaki kraj chciałabyś/chciałbyś odwiedzić w przyszłości?
Indie, Koreę Południową, Singapur. W sumie Chiny i Tajlandię też chciałabym zobaczyć. Mogę jechać wszędzie, gdzie nie jest cały rok gorąco. Nie przepadam za słońcem i wysokimi temperaturami.
3. Potrawa, jaką zawsze chciałeś/chciałaś zjeść.
Jakkolwiek to nie zabrzmi to sushi. Tak naprawdę nigdy nie miałam okazji spróbować.
4. Ulubiony smak lodów.
Miętowe z czekoladą lub malinowe.
5. Twoja piosenka na poprawę humoru.
CN Blue - Mr. KIA, Coldplay - Charlie Brown lub 30STM - Closer To The Edge
6. Twoje ulubione zdjęcie. Opisz je, z kim na nim jesteś i w jakich okolicznościach zostało zrobione.
Ogółem nie mam zbyt wielu zdjęć, a jeśli już jakieś są to tylko z czasów dzieciństwa lub z ważnych uroczystości szkolnych i rodzinnych. Mimo to szczególnie lubię fotografię zrobioną, kiedy miałam pięć latek. Jestem na niej sama, ubrana w pomarańczową sukieneczkę i szeroko uśmiechnięta. Stoję w ogrodzie mojej babci, pośród kwiatów. Do dziś uważam to zdjęcie za naprawdę słodkie.
7. Jeśli buty to jakie?
Byle wygodne. Nie lubię butów na obcasach, zdecydowanie wolę klasyczne tenisówki lub adidasy.
8. Kolor Twojego pokoju?
Kremowy, ale czeka już przygotowany na malowanie. Tylko jeszcze nie wybrałam koloru.
9. Ulubione słowo w obcym języku.
Molla. Po koreańsku "nie wiem". Przez Hyunę i jej Ice Cream cały czas to podśpiewuję.
10. Najważniejsza wartość w Twoim życiu?
Trudne pytanie... Chyba najważniejsze są dla mnie dobre relację z bliskimi. Na drugim miejscu stawiam własne marzenia i samozadowolenie.
11. Od czego zaczęła się Twoja przygoda z pisaniem?
Wydaję mi się, że tak naprawdę to jeszcze na dobre się nie zaczęła. Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie.
Ze spraw czysto organizacyjnych to chciałam was jedynie poinformować, że mam kryzys twórczy. Pisanie Making... mi nie idzie, tak samo z one-shotami. Nie wiem więc, kiedy coś wstawię. Proszę czekajcie cierpliwie.
26 listopada 2012
11 listopada 2012
[Making of a Star] Prolog
Ta-Dam! Prolog do obiecanego jakiś czas temu opowiadania! Początkowo miało być faktycznie tak jak mówiłam - bez żadnych pairingów, ale ostatecznie jakieś się pojawią. Proszę, spodziewajcie się 2min gdzieś w tle. A póki co, biorę się za pisanie one-shota.
Kiedy tam szłam nie byłam poważna. Tak naprawdę robiłam to chyba jedynie dla żartu. Paryż okazał się być znacznie nudniejszym miastem niż się spodziewałam. Jak moja siostra mogła wybrać to miejsce zamiast życia razem z rodziną? Czasami jej chęć bycia samodzielną mnie irytowała. Ale jednak zbyt ciężko było mi się jej dziwić. Gdybym mogła też zostawiałabym wszystko, aby spełniać swoje marzenia. Choć mówienie o tym wydawało się łatwiejsze, niż zrobienie czegoś takiego.
Kolorowych banerów wokół było pełno, ciężko było skupić na którymś konkretnym uwagę. Ale moją przyciągnął jeden z nich. Wielki napis "Making of a Star" znajdował się w punkcie centralnym. Pod nim widniała dzisiejsza data oraz nazwa pobliskiego teatru, a w samym rogu jakieś dziwne logo z napisem wyglądającym mniej-więcej jak "YG Entertainment". Zmarszczyłam brwi. O co chodziło?
Nigdy nie potrzebowałam jakoś specjalnie dużo czasu, aby się namyśleć, zazwyczaj działałam pod wpływem impulsu. Tego dnia również. Zawróciłam i skierowałam się do teatru. Kiedy przekroczyłam próg drzwi wejściowych, natychmiast spanikowałam. Dużo ludzi. Zdecydowanie zbyt dużo ludzi. Niektórzy z nich siedzieli na ławkach przygotowanych dla gości, a na bluzkach przyczepione mieli duże kartki z numerami. Inni biegali jak szaleni z jakimiś formularzami w dłoniach. W całym tym harmiderze ledwo dostrzegłam starszą kobietę siedzącą za biurkiem. Rozmawiała z jakąś młodą dziewczyną, sprawdzając najpewniej należący do niej formularz. Miała naprawdę przyjemne rysy i ciemne włosy spięte w luźny kok. Od razu mogłam stwierdzić, że była Azjatką. Co zabawniejsze, większość ludzi tutaj najwyraźniej nimi była. Przygryzłam wargę. To był chyba pierwszy raz, kiedy nie czułam się inna.
Przebijając się przez tłum podeszłam do kobiety i przywitałam się z nią moim niezbyt dobrym angielskim. Odpowiedziała mi jeszcze zanim uniosła głowę znad sterty papierów.
- Jakiej jesteś narodowości? - zapytała, kiedy już jej małe i czarne jak dwa węgielki oczy spoczęły na mnie. Pytanie zbiło mnie z tropu.
- Pochodzę z Polski. Mój tata jest Polakiem, ale moja mama pochodzi z Korei. Przynajmniej tam się wychowywała - odpowiedziałam cicho, starając się opanować drżenie głosu. Po raz pierwszy byłam czymś tak zestresowana.
- Jakiej Korei?
- Południowej - mruknęłam pod nosem, przypominając sobie, że akurat to słowo na lekcji angielskiego zawsze wypowiadałam źle. Miałam nadzieję, że chociaż się domyśli co chciałam jej przekazać.
- Rozumiem. Proszę to twój formularz. Wypełnij go i wróć po numerek - odpowiedziała po chwili ciszy kobieta. Na jej ustach nagle pojawił się uśmiech. Naprawdę moja narodowość tak wiele zmieniała? Wiedziałam, że nigdy nie wyglądałam jak prawdziwa Koreanka, ale miałam wciąż widoczne azjatyckie rysy. Niestety bo przez moje lekko skośne oczy wszyscy wręcz uwielbiali się ze mnie naśmiewać.
Kiwnęłam lekko głową, nie do końca pewna czy dobrze robię. Dopiero, kiedy usiadłam na jednym z wolnych miejsc na ławeczce i zaznajomiłam się z tekstem zapisanym płynnym angielskim na arkuszu, który przed chwilą dostałam, zrozumiałam o co chodzi. To nie było byle jakie wydarzenie, a wielki casting organizowany przez jedną z koreańskich wytwórni. Szukali przyszłych gwiazd, a jedynym warunkiem była koreańska narodowość. Nie sądziłam, abym się tutaj nadawała. Oczekiwali pewnie jakiś wielkich talentów, a ja nim nie byłam. Ale nic nie stało na przeszkodzie, aby spróbować.
Szybko wypełniłam formularz, odebrałam swój numerek, a już po dziesięciu minutach usłyszałam, że nadeszła moja kolei. Razem ze mną na scenę weszło dziewięć innych osób. Chyba byłam jedyną której nie trzęsły się nogi ze strachu. Kazali nam zaśpiewać piosenkę, której tekst wcześniej nam wręczyli. Najpierw razem, a potem każdy osobno. Po popisie wokalnym wypytywali się o inne talenty. Jeśli ktoś je posiadał miał trzy minuty, aby się zaprezentować. Inni w ciszy czekali na moment w którym ktoś z tych pseudo-jurorów zabierze głos.
- Nie jesteśmy pewni czy to tego właśnie szukaliśmy - oznajmił w końcu na oko czterdziestoletni mężczyzna. Kobieta siedząca obok niego nawet na nas nie spojrzała, a trzeci z jurorów tylko mruknął coś pod nosem, wyraźnie oburzony. Wszyscy którzy stali teraz na scenie byli w przegranej grupie.
Wróciłam do domu w którym mieszkała moja siostra wraz ze swoim nowym chłopakiem. Nawet słowem nie wspomniałam o castingu. Nie było sensu o tym mówić, nijak to wpłynęło na moje życie. Po prostu zapomniałam.
Nie spodziewałam się, że niepozornie wyglądający list, który rok później wpadł do mojej skrzynki, może całkowicie zmienić moje życie.
Kiedy tam szłam nie byłam poważna. Tak naprawdę robiłam to chyba jedynie dla żartu. Paryż okazał się być znacznie nudniejszym miastem niż się spodziewałam. Jak moja siostra mogła wybrać to miejsce zamiast życia razem z rodziną? Czasami jej chęć bycia samodzielną mnie irytowała. Ale jednak zbyt ciężko było mi się jej dziwić. Gdybym mogła też zostawiałabym wszystko, aby spełniać swoje marzenia. Choć mówienie o tym wydawało się łatwiejsze, niż zrobienie czegoś takiego.
Kolorowych banerów wokół było pełno, ciężko było skupić na którymś konkretnym uwagę. Ale moją przyciągnął jeden z nich. Wielki napis "Making of a Star" znajdował się w punkcie centralnym. Pod nim widniała dzisiejsza data oraz nazwa pobliskiego teatru, a w samym rogu jakieś dziwne logo z napisem wyglądającym mniej-więcej jak "YG Entertainment". Zmarszczyłam brwi. O co chodziło?
Nigdy nie potrzebowałam jakoś specjalnie dużo czasu, aby się namyśleć, zazwyczaj działałam pod wpływem impulsu. Tego dnia również. Zawróciłam i skierowałam się do teatru. Kiedy przekroczyłam próg drzwi wejściowych, natychmiast spanikowałam. Dużo ludzi. Zdecydowanie zbyt dużo ludzi. Niektórzy z nich siedzieli na ławkach przygotowanych dla gości, a na bluzkach przyczepione mieli duże kartki z numerami. Inni biegali jak szaleni z jakimiś formularzami w dłoniach. W całym tym harmiderze ledwo dostrzegłam starszą kobietę siedzącą za biurkiem. Rozmawiała z jakąś młodą dziewczyną, sprawdzając najpewniej należący do niej formularz. Miała naprawdę przyjemne rysy i ciemne włosy spięte w luźny kok. Od razu mogłam stwierdzić, że była Azjatką. Co zabawniejsze, większość ludzi tutaj najwyraźniej nimi była. Przygryzłam wargę. To był chyba pierwszy raz, kiedy nie czułam się inna.
Przebijając się przez tłum podeszłam do kobiety i przywitałam się z nią moim niezbyt dobrym angielskim. Odpowiedziała mi jeszcze zanim uniosła głowę znad sterty papierów.
- Jakiej jesteś narodowości? - zapytała, kiedy już jej małe i czarne jak dwa węgielki oczy spoczęły na mnie. Pytanie zbiło mnie z tropu.
- Pochodzę z Polski. Mój tata jest Polakiem, ale moja mama pochodzi z Korei. Przynajmniej tam się wychowywała - odpowiedziałam cicho, starając się opanować drżenie głosu. Po raz pierwszy byłam czymś tak zestresowana.
- Jakiej Korei?
- Południowej - mruknęłam pod nosem, przypominając sobie, że akurat to słowo na lekcji angielskiego zawsze wypowiadałam źle. Miałam nadzieję, że chociaż się domyśli co chciałam jej przekazać.
- Rozumiem. Proszę to twój formularz. Wypełnij go i wróć po numerek - odpowiedziała po chwili ciszy kobieta. Na jej ustach nagle pojawił się uśmiech. Naprawdę moja narodowość tak wiele zmieniała? Wiedziałam, że nigdy nie wyglądałam jak prawdziwa Koreanka, ale miałam wciąż widoczne azjatyckie rysy. Niestety bo przez moje lekko skośne oczy wszyscy wręcz uwielbiali się ze mnie naśmiewać.
Kiwnęłam lekko głową, nie do końca pewna czy dobrze robię. Dopiero, kiedy usiadłam na jednym z wolnych miejsc na ławeczce i zaznajomiłam się z tekstem zapisanym płynnym angielskim na arkuszu, który przed chwilą dostałam, zrozumiałam o co chodzi. To nie było byle jakie wydarzenie, a wielki casting organizowany przez jedną z koreańskich wytwórni. Szukali przyszłych gwiazd, a jedynym warunkiem była koreańska narodowość. Nie sądziłam, abym się tutaj nadawała. Oczekiwali pewnie jakiś wielkich talentów, a ja nim nie byłam. Ale nic nie stało na przeszkodzie, aby spróbować.
Szybko wypełniłam formularz, odebrałam swój numerek, a już po dziesięciu minutach usłyszałam, że nadeszła moja kolei. Razem ze mną na scenę weszło dziewięć innych osób. Chyba byłam jedyną której nie trzęsły się nogi ze strachu. Kazali nam zaśpiewać piosenkę, której tekst wcześniej nam wręczyli. Najpierw razem, a potem każdy osobno. Po popisie wokalnym wypytywali się o inne talenty. Jeśli ktoś je posiadał miał trzy minuty, aby się zaprezentować. Inni w ciszy czekali na moment w którym ktoś z tych pseudo-jurorów zabierze głos.
- Nie jesteśmy pewni czy to tego właśnie szukaliśmy - oznajmił w końcu na oko czterdziestoletni mężczyzna. Kobieta siedząca obok niego nawet na nas nie spojrzała, a trzeci z jurorów tylko mruknął coś pod nosem, wyraźnie oburzony. Wszyscy którzy stali teraz na scenie byli w przegranej grupie.
Wróciłam do domu w którym mieszkała moja siostra wraz ze swoim nowym chłopakiem. Nawet słowem nie wspomniałam o castingu. Nie było sensu o tym mówić, nijak to wpłynęło na moje życie. Po prostu zapomniałam.
Nie spodziewałam się, że niepozornie wyglądający list, który rok później wpadł do mojej skrzynki, może całkowicie zmienić moje życie.
29 października 2012
[One-Shot] Potrzeba bliskości
Typ: One-Shot
Fandom: SHINee
Postacie: Lee TaeMin, Lee JinKi
Pairing: OnTae
Ostrzeżenia: Miało być droubble, ale na koniec to już nie chciało mi się liczyć słów. Więc wyszła taka jakaś miniatura. [EDIT: Policzyłam i wyszło około 183 słów. Czy jakoś tak...]
Był naiwny. Tak bardzo naiwny. Nie potrafił już zachowywać się normalnie względem tego chłopaka, od kiedy pierwszy raz poczuł te motylki w brzuchu. Motylki w brzuchu na widok jego uśmiechu.
To nie było wielkim problemem - problem leżał gdzieś indziej, a mianowicie w zachowaniu chłopaka. On nie czuł do niego tego samego. Nie liczył, że z upływem dni to się zmieni, to było niemożliwe. Nie chciał nawet dawać sobie nadziei, a jednak to robił. Cieszył się z najdrobniejszych gestów. Ciepły uśmiech, złapanie za rękę i te kilka momentów na scenie, gdy mógł zachowywać się tak jak od dawna pragnął. Fanki piszczały, podobało im się to. Potem całe noce spędzały na wyobrażaniu sobie jak ich idole spędzają razem czas jako zakochana para. Ale oni nie byli zakochaną parą. Oczywiście, zdarzało się, że spali w jednym łóżku - młodszy często mówił, że nie zaśnie sam. Wtedy musieli leżeć blisko siebie, dzielili jedną kołdrę, ale nic poza tym. Stracili wielu przyjaciół na rzecz kariery. Niektórzy nawet musieli zerwać ze swoimi dziewczynami mimo iż bardzo je kochali. To była cała historia - zwykła potrzeba bliskości. Dlatego wiedział, że Lee TaeMin nigdy nie będzie jego.
~
Ogłoszenia parafialne!
Blokadę autorską mam, nie zaprzeczę. Ciężko idzie mi pisanie ficków więc proszę nie gniewajcie się, że tak rzadko cokolwiek się tutaj pojawia. Jednak w najbliższym czasie zacznę dodawać rozdziały całkowicie autorskiego opowiadania. Na razie mam wenę tylko do pisania tego i nic nie wskazuje na to, że się to zmieni. Mam nadzieje, że wybaczycie mi to i jeszcze jeden mały grzech - autorskie opowiadania nie będzie opowiadaniem yaoi. Na dobrą sprawę nie będzie to nawet romans. Główna bohaterka i narratorka to dziewczyna i tylko tyle mogę wam na razie wyjawić. Prolog skończony, a pierwszy rozdział też już się pisze. Do zobaczenia wkrótce!
17 października 2012
Informacja
Nie ciężko zauważyć, że po prawej stronie od dzisiaj widnieje ankieta. Proszę, odpowiadajcie na nią ponieważ to jest bardzo ważna sprawa dla mnie. Mam rozpoczęta dwa, całkowicie własne opowiadania, które zapowiadają się na dość długie i chciałabym je gdzieś umieścić. I tutaj pojawia się problem "gdzie?". Dlatego liczy na waszą pomoc. Tak naprawdę wystarczy mi nawet jeden głos.
Nowa notka powinna ukazać się dopiero w ten weekend ponieważ na chwilę obecną mam problemy z internetem i nawet tą informację piszę w szkole, na informatyce. Ale postaram się mimo wszystko wrzucić coś w sobotę. I tutaj mam kolejne pytanie. Na pewno następna notka również będzie one-shotem, ale chciałabym wiedzieć jaką parę chcielibyście tam zobaczyć. Na chwile obecną mam napisane HunHan z EXO oraz 2min i coś co trochę może przypominać OnTae z SHINee. Tak więc, tylko to mogę wam zaoferować na chwilę obecną.
Nowa notka powinna ukazać się dopiero w ten weekend ponieważ na chwilę obecną mam problemy z internetem i nawet tą informację piszę w szkole, na informatyce. Ale postaram się mimo wszystko wrzucić coś w sobotę. I tutaj mam kolejne pytanie. Na pewno następna notka również będzie one-shotem, ale chciałabym wiedzieć jaką parę chcielibyście tam zobaczyć. Na chwile obecną mam napisane HunHan z EXO oraz 2min i coś co trochę może przypominać OnTae z SHINee. Tak więc, tylko to mogę wam zaoferować na chwilę obecną.
29 września 2012
[One-Shot] "Od jutra będziemy nieznajomymi..."
Typ: One-shot
Fandom: SHINee
Postacie: Kim JongHyun, Shin SeKyung, trochę Lee TaeMina i milczący Kim KiBum
Pairing: JongKyung [?], trochę przyczajonego JongKey
Ostrzeżenia: Mój drugi one-shot w życiu i pierwszy na tym blogu. Trochę romansu i trochę ukrytych gorących uczuć mężczyzny do mężczyzny.
"Oppa, gdzie jesteś~? Przyjedź!"
Naprawdę musiała wysyłać mu wiadomości, aby w ogóle pamiętał o jej istnieniu? Naprawdę musiała przypominać mu o swojej osobie? Przecież mówił jej, że ją kocha i to jeszcze wczoraj. Przedwczoraj z resztą też. I przed przedwczoraj. I tydzień temu. Nie potrafiła mu jednak uwierzyć, kiedy raz dziennie ją o tym zapewniał, wymieniał z nią kilka wiadomości i znów wracał do pracy z zespołem. Coraz rzadziej się spotykali. Nie była aż tak naiwna, aby wierzyć, że to wszystko przez to, że ma swoją rozwijając się karierę i bardzo napięty grafik. Gdyby ją kochał, zawsze znalazłby dla niej czas.
Nie chciała tak myśleć, ale coś ją do tego zmuszało. W głębi serca miała nadzieje, że jednak się myli. Że kobieca intuicja ją tym razem zawiedzie.
"Coś się stało? Po co mam przyjeżdżać do ciebie?"
Zacisnęła dłonie w pięści, kiedy tylko dostała odpowiedź. Naprawdę coś musiało się stać, aby tutaj przyjechał? Potrzebował jakiejś poważnej wymówki żeby się z nią spotkać?
"Oppa, tęsknie za tobą~. Przyjedź, proszę cię o to. Musimy poważnie porozmawiać."
Wysłała wiadomość i położyła się na miękkim łóżku. Sięgnęła po białą poduszkę i przycisnęła ją do klatki piersiowej. Była tym wszystkim zmęczona, nie wyobrażała sobie teraz, aby już za tydzień miała wrócić do pracy. Czekała na nią kolejna drama do nagrania, a jej stan psychiczny nie był w najlepszym stanie. Wszystko przez niego. Wszystko przez Kima Jonghyuna.
~
- Czego ta kobieta znowu chce? - warknął głośno, kiedy tylko przeczytał odpowiedź dziewczyny. Nie przejmował się tym, że zebrani w pomieszczeniu spojrzeli na niego dziwnym wzrokiem.
- Hyung, to twoja dziewczyna. Powinieneś do niej pojechać skoro cię o to prosi - odpowiedział Taemin, patrząc na niego tymi swoimi niewinnymi, dużymi oczami. Kibum przyznał mu rację samym machnięciem głowy. Nie było sensu kłócić się z tą dwójką, musiał jechać do Kyung czy tego chciał czy też nie. Gdyby tego nie zrobił, Key pewnie prawiłby mu potem długie kazanie. Byłby sfrustrowany zachowaniem starszego. A Jonghyun nie chciał, aby jakiekolwiek emocje tego typu pojawiały się na twarzy chłopaka. Na wszystkich innych mogły tylko nie na jego.
~
- Oppa, kochasz mnie jeszcze? - zapytała Shin, odwracając do niego głowę i robiąc słodką minkę. W odpowiedzi przygryzł wargę, patrząc się na nią tępo. Nie wiedział co odpowiedzieć, ale wiedział, że gdy znów zobaczył jej twarz, nie poczuł tego co czuł zawsze.
- Oppa, proszę odpowiedz - ponagliła go, marszcząc lekko brwi. W oczach malował się lekki strach. Nie chciała usłyszeć czegoś innego niż potwierdzenie. Tak bardzo nie chciała go stracić.
- Kocham... - odpowiedział i chciał dodać coś jeszcze, ale poczuł ogromną gulę w gardle, kiedy tylko zobaczył jak twarz dziewczyny przed nim się rozjaśnia. Teraz nie mógł już zmienić swoich słów, znów dał jej nadzieje.
~
"Oppa, tak bardzo tęsknie~. Kochasz mnie jeszcze?"
Kolejna wiadomość od Kyung, a on miał ochotę krzyczeć ze złości. Wyczuła, że coś jest nie tak, bardzo dobrze to wiedział. Przecież nie była głupia, z łatwością musiała zauważyć, że nie jest już tak jak kiedyś. Więc co to w ogóle za taktyka? Te piętnaście wiadomości dziennie z tylko jednym pytaniem "kochasz mnie?" miały znaczyć coś konkretnego? Skoro się domyślała to dlaczego nie dała mu spokoju? Zamierzała trzymać go przy sobie na siłę?
"Shin SeKyung, musimy poważnie porozmawiać. Zaraz do ciebie przyjadę."
~
- Oppa, coś się stało? O czym chcesz ze mną porozmawiać? - spojrzała na niego przestraszonym wzrokiem, kiedy tylko otworzyła mu drzwi i wpuściła do swojego mieszkania.
- Będziemy rozmawiać w przedpokoju? - odpowiedział jej pytaniem na pytanie, unosząc jedną z brwi do góry. Natychmiast potrząsnęła głową i zamknęła za nim drzwi. Skierowała się do salonu, nie chciała zapraszać go do swojej sypialni, nie ufała mu już tak bardzo. Nie zaproponowała także niczego do picia, postawiła jedynie herbatniki na stoliku i usiadła na kanapie, a on naprzeciw niej.
- Chodzi o nas. Jest coś co mnie martwi pomiędzy nami... - zaczął spokojnym tonem. Sam się tego zdziwił, myślał, że rozmowa z nią na ten temat przyniesie mu znacznie więcej trudności, a jego ciało ogarną jakieś sprzeczne uczucia. Tymczasem nie czuł nic oprócz pewności, że decyzja którą podjął poprzedniego wieczoru była słuszna.
- O czym ty mówisz? Nic się przecież nie dzieje, oppa. Kochamy się i tworzymy dobraną parę. Pasujemy do siebie, wszyscy nam to przecież mówią. Sam przecież też tak uważałeś, prawda? Twoi koledzy z zespołu też tak twierdzą. Dodatkowo nawet mnie lubią, są dla mnie mili. Tylko fani są na nie. Ale przecież nie obchodziło cię to co oni sądzą o naszym związku. Mówiłeś, że mimo iż jesteś osobą publiczną to do tej sfery twojego życia nie mają prawa się mieszać. Nie mogłeś zmienić zdania, nie jesteś taką osobą. Znam cię, oppa - mówiła bardzo szybko, nawet na kilka sekund nie przerywając swoje monologu. W jej oczach widoczna była jedynie desperacja. Podniósł się z kanapy i podszedł do niej szybko, łapiąc ją za ramiona. Próbował ją uspokoić.
- SeKyung-ah, nic nie rozumiesz - szepnął, kiedy w końcu udało mu się dojść do głosu. Chciał dodać coś jeszcze, chociaż spróbować jej wytłumaczyć o co tak naprawdę chodzi, ale nagle poczuł wibracje w kieszeni spodni. Dostał nową wiadomość. Odwrócił wzrok od młodszej dziewczyny i wyciągnął telefon z kieszeni. Musiał sprawdzić kto czegoś od niego chciał. Uśmiechnął się czulę, kiedy zobaczył nadawcę. Shin jęknęła głucho, głosem przepełnionym bólem. Przeczytał całą wiadomość i odsunął się od niej.
- Przykro mi, muszę iść - mruknął cicho, odwracając się do niej tyłem. Ruszył do drzwi i zaczął przy nich zakładać buty. Dziewczyna podniosła się z kanapy. Ze łzami w oczach podeszła do progu i spojrzała na chłopaka. Wargi jej drżały, wypowiadając nieme "co teraz z nami będzie?".
- Od jutra będziemy nieznajomymi - odpowiedział, domyślając się, co teraz myśli dziewczyna. Odwrócił się i ostatni raz na nią spojrzał. Potem wyszedł na korytarz i zniknął za zamkniętymi drzwiami. Musiał iść, w dormitorium czekał na niego on.
~
"Hej, Jongie, nudzi mi się. Gdzie jesteś? Wrócisz do domu? Czekam."
Tylko jedna wiadomość. Nie potrzebował żadnej wymówki by do niego pojechać.
Fandom: SHINee
Postacie: Kim JongHyun, Shin SeKyung, trochę Lee TaeMina i milczący Kim KiBum
Pairing: JongKyung [?], trochę przyczajonego JongKey
Ostrzeżenia: Mój drugi one-shot w życiu i pierwszy na tym blogu. Trochę romansu i trochę ukrytych gorących uczuć mężczyzny do mężczyzny.
"Oppa, gdzie jesteś~? Przyjedź!"
Naprawdę musiała wysyłać mu wiadomości, aby w ogóle pamiętał o jej istnieniu? Naprawdę musiała przypominać mu o swojej osobie? Przecież mówił jej, że ją kocha i to jeszcze wczoraj. Przedwczoraj z resztą też. I przed przedwczoraj. I tydzień temu. Nie potrafiła mu jednak uwierzyć, kiedy raz dziennie ją o tym zapewniał, wymieniał z nią kilka wiadomości i znów wracał do pracy z zespołem. Coraz rzadziej się spotykali. Nie była aż tak naiwna, aby wierzyć, że to wszystko przez to, że ma swoją rozwijając się karierę i bardzo napięty grafik. Gdyby ją kochał, zawsze znalazłby dla niej czas.
Nie chciała tak myśleć, ale coś ją do tego zmuszało. W głębi serca miała nadzieje, że jednak się myli. Że kobieca intuicja ją tym razem zawiedzie.
"Coś się stało? Po co mam przyjeżdżać do ciebie?"
Zacisnęła dłonie w pięści, kiedy tylko dostała odpowiedź. Naprawdę coś musiało się stać, aby tutaj przyjechał? Potrzebował jakiejś poważnej wymówki żeby się z nią spotkać?
"Oppa, tęsknie za tobą~. Przyjedź, proszę cię o to. Musimy poważnie porozmawiać."
Wysłała wiadomość i położyła się na miękkim łóżku. Sięgnęła po białą poduszkę i przycisnęła ją do klatki piersiowej. Była tym wszystkim zmęczona, nie wyobrażała sobie teraz, aby już za tydzień miała wrócić do pracy. Czekała na nią kolejna drama do nagrania, a jej stan psychiczny nie był w najlepszym stanie. Wszystko przez niego. Wszystko przez Kima Jonghyuna.
~
- Czego ta kobieta znowu chce? - warknął głośno, kiedy tylko przeczytał odpowiedź dziewczyny. Nie przejmował się tym, że zebrani w pomieszczeniu spojrzeli na niego dziwnym wzrokiem.
- Hyung, to twoja dziewczyna. Powinieneś do niej pojechać skoro cię o to prosi - odpowiedział Taemin, patrząc na niego tymi swoimi niewinnymi, dużymi oczami. Kibum przyznał mu rację samym machnięciem głowy. Nie było sensu kłócić się z tą dwójką, musiał jechać do Kyung czy tego chciał czy też nie. Gdyby tego nie zrobił, Key pewnie prawiłby mu potem długie kazanie. Byłby sfrustrowany zachowaniem starszego. A Jonghyun nie chciał, aby jakiekolwiek emocje tego typu pojawiały się na twarzy chłopaka. Na wszystkich innych mogły tylko nie na jego.
~
- Oppa, kochasz mnie jeszcze? - zapytała Shin, odwracając do niego głowę i robiąc słodką minkę. W odpowiedzi przygryzł wargę, patrząc się na nią tępo. Nie wiedział co odpowiedzieć, ale wiedział, że gdy znów zobaczył jej twarz, nie poczuł tego co czuł zawsze.
- Oppa, proszę odpowiedz - ponagliła go, marszcząc lekko brwi. W oczach malował się lekki strach. Nie chciała usłyszeć czegoś innego niż potwierdzenie. Tak bardzo nie chciała go stracić.
- Kocham... - odpowiedział i chciał dodać coś jeszcze, ale poczuł ogromną gulę w gardle, kiedy tylko zobaczył jak twarz dziewczyny przed nim się rozjaśnia. Teraz nie mógł już zmienić swoich słów, znów dał jej nadzieje.
~
"Oppa, tak bardzo tęsknie~. Kochasz mnie jeszcze?"
Kolejna wiadomość od Kyung, a on miał ochotę krzyczeć ze złości. Wyczuła, że coś jest nie tak, bardzo dobrze to wiedział. Przecież nie była głupia, z łatwością musiała zauważyć, że nie jest już tak jak kiedyś. Więc co to w ogóle za taktyka? Te piętnaście wiadomości dziennie z tylko jednym pytaniem "kochasz mnie?" miały znaczyć coś konkretnego? Skoro się domyślała to dlaczego nie dała mu spokoju? Zamierzała trzymać go przy sobie na siłę?
"Shin SeKyung, musimy poważnie porozmawiać. Zaraz do ciebie przyjadę."
~
- Oppa, coś się stało? O czym chcesz ze mną porozmawiać? - spojrzała na niego przestraszonym wzrokiem, kiedy tylko otworzyła mu drzwi i wpuściła do swojego mieszkania.
- Będziemy rozmawiać w przedpokoju? - odpowiedział jej pytaniem na pytanie, unosząc jedną z brwi do góry. Natychmiast potrząsnęła głową i zamknęła za nim drzwi. Skierowała się do salonu, nie chciała zapraszać go do swojej sypialni, nie ufała mu już tak bardzo. Nie zaproponowała także niczego do picia, postawiła jedynie herbatniki na stoliku i usiadła na kanapie, a on naprzeciw niej.
- Chodzi o nas. Jest coś co mnie martwi pomiędzy nami... - zaczął spokojnym tonem. Sam się tego zdziwił, myślał, że rozmowa z nią na ten temat przyniesie mu znacznie więcej trudności, a jego ciało ogarną jakieś sprzeczne uczucia. Tymczasem nie czuł nic oprócz pewności, że decyzja którą podjął poprzedniego wieczoru była słuszna.
- O czym ty mówisz? Nic się przecież nie dzieje, oppa. Kochamy się i tworzymy dobraną parę. Pasujemy do siebie, wszyscy nam to przecież mówią. Sam przecież też tak uważałeś, prawda? Twoi koledzy z zespołu też tak twierdzą. Dodatkowo nawet mnie lubią, są dla mnie mili. Tylko fani są na nie. Ale przecież nie obchodziło cię to co oni sądzą o naszym związku. Mówiłeś, że mimo iż jesteś osobą publiczną to do tej sfery twojego życia nie mają prawa się mieszać. Nie mogłeś zmienić zdania, nie jesteś taką osobą. Znam cię, oppa - mówiła bardzo szybko, nawet na kilka sekund nie przerywając swoje monologu. W jej oczach widoczna była jedynie desperacja. Podniósł się z kanapy i podszedł do niej szybko, łapiąc ją za ramiona. Próbował ją uspokoić.
- SeKyung-ah, nic nie rozumiesz - szepnął, kiedy w końcu udało mu się dojść do głosu. Chciał dodać coś jeszcze, chociaż spróbować jej wytłumaczyć o co tak naprawdę chodzi, ale nagle poczuł wibracje w kieszeni spodni. Dostał nową wiadomość. Odwrócił wzrok od młodszej dziewczyny i wyciągnął telefon z kieszeni. Musiał sprawdzić kto czegoś od niego chciał. Uśmiechnął się czulę, kiedy zobaczył nadawcę. Shin jęknęła głucho, głosem przepełnionym bólem. Przeczytał całą wiadomość i odsunął się od niej.
- Przykro mi, muszę iść - mruknął cicho, odwracając się do niej tyłem. Ruszył do drzwi i zaczął przy nich zakładać buty. Dziewczyna podniosła się z kanapy. Ze łzami w oczach podeszła do progu i spojrzała na chłopaka. Wargi jej drżały, wypowiadając nieme "co teraz z nami będzie?".
- Od jutra będziemy nieznajomymi - odpowiedział, domyślając się, co teraz myśli dziewczyna. Odwrócił się i ostatni raz na nią spojrzał. Potem wyszedł na korytarz i zniknął za zamkniętymi drzwiami. Musiał iść, w dormitorium czekał na niego on.
~
"Hej, Jongie, nudzi mi się. Gdzie jesteś? Wrócisz do domu? Czekam."
Tylko jedna wiadomość. Nie potrzebował żadnej wymówki by do niego pojechać.
Powitanie
Ciężko ukryć, że do założenia tego bloga zabierałam się już jakiś czas, a i tak ostatecznie odkładałam to na później. Pewnie kilka osób pamięta jeszcze jak to w środku wakacji coś o tym wspominałam.
Ale teraz już blog jest i ja tutaj jestem, zwarta i gotowa do pracy. Mam nadzieje, że nie pójdzie mi tak źle jak to przewiduje i szybko się nie znudzę jak to już kiedyś bywało. Liczę też na pomoc z waszej strony. Komentarzy nigdy dość, a bardzo motywują do działania.
Na blogu umieszczać będę swoje fanfiki o różnych zespołach k-popowych, j-rockowych, a może i również innych. Będą pojawiać się jako krótkie, jednoczęściowe notki, ale i również jako wieloczęściowe. Nie zabraknie również moich autorskich opowiadań z własnym postaciami i opowiadań innych, przetłumaczonych z języka angielskiego ze zgodą autora.
Cóż, nie przeciągam już tego zapoznania i zabieram się do pracy.
Hwaiting!
Ale teraz już blog jest i ja tutaj jestem, zwarta i gotowa do pracy. Mam nadzieje, że nie pójdzie mi tak źle jak to przewiduje i szybko się nie znudzę jak to już kiedyś bywało. Liczę też na pomoc z waszej strony. Komentarzy nigdy dość, a bardzo motywują do działania.
Na blogu umieszczać będę swoje fanfiki o różnych zespołach k-popowych, j-rockowych, a może i również innych. Będą pojawiać się jako krótkie, jednoczęściowe notki, ale i również jako wieloczęściowe. Nie zabraknie również moich autorskich opowiadań z własnym postaciami i opowiadań innych, przetłumaczonych z języka angielskiego ze zgodą autora.
Cóż, nie przeciągam już tego zapoznania i zabieram się do pracy.
Hwaiting!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
